czwartek, 2 kwietnia 2015

ŁGARZ



Nic złego nie zrobiłem
Zawsze Ci wierny byłem
Z nikim nie rozmawiałem
Dobrze się prowadzałem
Pisze tylko z kolegami
Nie szlajam się nocami
Pieniądze do domu przynoszę
Więc o wyrozumiałość proszę

Kłamał jej prosto w oczy
Myśląc, że ją zauroczy
Ona prawdę znała
Lecz długo się nie przyznała
Nie ma nic gorszego
Od oszustw najbliższego
Historii pięknie szytej
Obłudy gdzieś nabytej.

Doszedł do takiej wprawy
Że nawet błahe sprawy
Milczał lub zapominał
Albo mocno przeginał.
Fakty mu się myliły
Lecz wyrzuty nie gnębiły
Z uśmiechem na twarzy
Swoje słowa ważył.

W histerię rzadko wpadał
Pytany zawsze odpowiadał
Opanowanym głosem
Kpiąc pod nosem
Podejrzliwą wariatką ją nazywał
Tym samym grzechy swoje zmazywał
Obwiniał o brak zaufania
Że robi z niego takiego drania.

Nie wiedział, że ją też to już męczyło
Myślał, że wiecznie trwać będą, ale się skończyło
Nie tłumaczyła mu z jakiego powodu
Dosyć miała słuchania kolejnego wywodu.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz